Martyna i jej ślimacza ekipa – Balbina, Jadzia i Henio
Czy wiedzieliście, że jeden ślimak afrykański potrafi urządzić prawdziwy „baby boom” i złożyć nawet około 100 jaj miesięcznie? Gdyby wszystkie się wykluły, po kilku miesiącach miałabym nie hodowlę, a ślimacze miasto większe niż niejedna wieś!
Przedstawiam wam moją wyjątkową ekipę: Balbinę, Jadzię i Henia. To afrykańskie ślimaki olbrzymie, które mieszkają w luksusowym apartamencie ze szkła, czyli terrarium. W środku mają miękki torf kokosowy, dwie doniczki do wspinaczki i chowania się oraz stołówkę w postaci miseczki z jedzeniem. Krótko mówiąc – warunki lepsze niż w niektórych hotelach.
Menu moich ślimaków jest bardzo zdrowe. Najchętniej jedzą warzywa i owoce, czasem dostają także mus bez dodatku cukru. Nie wolno im jednak podawać cytrusów ani cebuli. Dla mocnych mięśni serwuję im również suszone robaki, na przykład gammarusa, który jest dla nich prawdziwym ślimaczym stekiem białkowym.
W terrarium zawsze znajduje się także sepia, czyli źródło wapnia. Dzięki niej ich muszle są mocne i zdrowe. Bez wapnia ślimak byłby trochę jak rycerz bez zbroi – niezbyt dobrze przygotowany do życia.
Opieka nad ślimakami jest bardzo prosta. Wystarczy codziennie podawać świeże jedzenie i dbać o odpowiednią wilgotność. Ślimaki uwielbiają ciepło i wilgoć. Gdyby mogły wybierać miejsce na wakacje, prawdopodobnie wybrałyby tropikalne SPA.
Ciekawostką jest to, że pod muszlą znajduje się niewielki otwór. To prawdziwe centrum dowodzenia ślimaka – służy mu do oddychania, wydalania i rozmnażania. Jedna dziurka, a tyle funkcji! Inżynierowie mogliby pozazdrościć takiej oszczędności miejsca.
Moja przygoda ze ślimakami zaczęła się rok temu. W Internecie obejrzałam film dziewczynki, która opowiadała o swoich dwunastu ślimakach. Pomyślałam wtedy: „To jest to!”. Na szczęście skończyło się na trzech mieszkańcach terrarium, bo przy dwunastu musiałabym chyba prowadzić dziennik obecności.
Ślimaki są niezwykle ciekawymi zwierzętami. Choć poruszają się wolniej niż szkolny Internet podczas sprawdzianu online, potrafią zaskoczyć swoim zachowaniem i biologicznymi zdolnościami. Dlatego uważam, że zasługują na znacznie więcej uwagi, niż zwykle im poświęcamy.
Dzięki mojej nauczycielce biologii pani Renacie Marciniak – Kolendzie mamy przestrzeń w której rozwijamy i prezentujemy swoje biologiczne pasje i dzielimy się swoimi zainteresowaniami, odkrywając, jak fascynujący jest świat przyrody.
Dziękuję za poznanie historii o Balbinie, Jadzi i Heniu. Mam nadzieję, że od dziś, gdy zobaczycie ślimaka, spojrzycie na niego nie jak na powolnego mięczaka, ale jak na małego biologicznego superbohatera w przenośnym domu na plecach.
Martyna uczennica klasy 5
